- La, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la!
W taki sposób minęło około 5 minut. Przedemną była jedynie łąka pełno kwiatów. Niczego więcej. Nie patrzyłam już nawet gdzie idę. Nagle uderzyłam w jakiś kamień porośnięty mchem. Przewróciłam się. Potrząsnęłam głową. To wcale nie był kamień i mech. To jakiś wilk, którego chyba zbudziłam. Zaczęłam go przepraszać:
- Bardzo, bardzo przepraszam! Szukałam tylko jakiejś watahy. Wiem, jestem straszną niezdarą. Nie patrzyłam gdzie idę. Trawa tu taka wysoka, a kwiaty kolorowe i...
<Night, dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz