Nie miałam ochoty ani czasu na rozmowę z Shadowem, nie to że go nie lubię, ale czasem chcę być sama i to była właśnie ta chwila. Poszłam dalej w las. Rozmawiałam szeptem, niby do siebie, ale była to nieprawda rozmawiałam z duszą. Próbowałam wyciągnąć z niej jak najwięcej. Bardzo dobrze mi się z nią rozmawiało, ona nie była tak jak te prawie wszystkie wilki, wścibskie i wypytujące, ona pozwalała abym ja ją pytała a nie ona mnie. Tak szczerze co ja bym miała powiedzieć... skoro sama nawet nie wiem kim byłam, kim jestem teraz... Nadałam sobie imię bo nie chciałam być bez imienna ale wiem że kiedyś miałam inne i oddałabym wszystko aby je poznać i to czego nie pamiętam... czyli wszystko. Zaczęło się już trochę ciemno robić więc poszłam do jaskini. Zasnęłam kamiennym snem. Rano wstałam, nie byłam głodna więc nic nie zjadłam. Przypomniałam sobie o wczorajszym spotkani Shadowa w lesie. Przecież powiedziałam mu że jutro pogadamy... a ja zawsze słowa dotrzymuję... a jutro czyli dzisiaj. Nie zwlekałam postanowiłam go znaleźć. Pobiegłam w las. Nagle na polanie zobaczyłam... Katarinę! Może ona wie gdzie jest Shadow... powiem szczerze byłam chętna na tą rozmowę z nim, kogoś mi przypominał.... Podbiegłam do Katariny i powiedziałam:
-Hej, nie wiesz gdzie przypadkiem może być Shadow?-zapytałam.
-Nie wiem... ale może jest w swojej jaskini wiem gdzie to jest pokażę ci!
Poszłam za Katariną do jaskini Shadowa...
(Shadow?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz